Gazeta.JawnyLublin.pl

NA STRAŻY MIASTA

Czyż nie dobija się koni? Lubelski Klub Jeździecki.























Wspieram Jawny Lublin:
PLN
LKJzaj

Polacy kochają konie, to prawda. Ich sportowe zastosowanie w Lublinie datuje się na 29 sierpnia 1860 roku, kiedy to odbył się tu pierwszy oficjalny wyścig konny w czasie Trzeciej Krajowej Wystawy Rolniczej. W roku 1899 powołano Lubelskie Towarzystwo Wyścigów Konnych w Lublinie i utworzono pierwszy tor do jazdy konnej – mieszczący się w okolicy dzisiejszej ulicy Wyścigowej. Od roku 1921 wyścigi konne odbywały się w Elizówce. W roku 1925 powstało Lubelskie Towarzystwo Zachęty do Hodowli Koni, które przeniesło tor na łąki nad rzeką Bystrzycą wzorując swój obiekt na warszawskim Służewcu.

Tor posiadał trzy bieżnie, dwie trybuny oraz pełną infrastrukturę. Wyścigi odbywały się na lubelskim torze, aż do lata 1944 roku. Po zakończeniu wojny, tu właśnie odbyły się pierwsze wyścigi powojennej Polski. Od lat 50 tych XX wieku lubelski tor przestał praktycznie funkcjonować, do czasu, kiedy to w 1962r. zarządzać nim zaczął Lubelski Klub Jeździecki, którego na powrót do życia powołali pasjonaci pod przewodnictwem Jana Morawskiego. Początkowo, mieścił się na Sławinku, z czasem jednak udało się go ponownie przenieść i rozbudować nad Bystrzycą, u zbiegu Krochmalnej i Nadbystrzyckiej gdzie funkcjonuje do chwili obecnej.

Kryzys w Lubelskim Klubie Jeździeckim

To tyle historii. Obecnie Lubelski Klub Jeździecki przeżywa głęboki kryzys, który stać się może agonią klubu. Złożyło się na to wiele czynników, jak choćby nieuregulowana sytuacja związana z dwoma zarządami, funkcjonującymi równolegle w latach 2010 – 2013. To doprowadziło do osłabienia LKJ-otu, który dopiero po unormowaniu sytuacji mógł zająć się przejrzeniem dokumentacji, oraz sprawami związanymi ze swoim bieżącym zarządem, funkcjonowaniem oraz z utrzymaniem koni. Od września 2013 roku Klub przeszedł pod zarząd spółki miasta MOSiR Lublin, będącego dzierżawcą terenu, sam stając się poddzierżawcą. Od tego czasu według Prezes Klubu Moniki Kozickiej – Gradziuk zaczęły się formalne kłopoty klubu, który zamiast liczyć na partnerstwo i pomoc ze strony MOSiR Lublin, otrzymał utrudnienia w funkcjonowaniu.

Prezes Klubu Monika Kozicka-Gradziuk

W miesiącu kwietniu 2014 roku na zlecenie miasta i MPWiK Lublin na teren klubu weszła firma, która rozpoczęła prace budowlane na jego terenie. Związane to było z przebudową instalacji wodno – kanalizacyjnych oraz budową studni, w związku z czym doprowadzono ciężkim sprzętem do zniszczenia infrastruktury klubu. Konie zostały zblokowane w stajni, zamknięto drogę dojazdową, uszkodzono lążownik, zajęto dotychczasowe pastwisko dla koni. Stopniowo klub zaczął tracić zlecenia, które w sezonie, pozwalały na spłaty zobowiązań. Pieniadze trzeba było w pierwszej kolejności przeznaczyć na wyżywienie i utrzymanie znajdujących się w tam koni. Od tego czasu sytuacja zaczęła się już tylko pogarszać, a zadłużenie z tytułu niepłacenia czynszu na rzecz Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekraacji Bystrzyca powiększać. Ostatni opłacony czynsz przez LKJ odnotowano w sierpniu 2014r., a jak twierdzi Pani Monika Kozicka – Gradziuk, był to wyraz bezsilności i braku funduszy na spłatę czynszu, wobec potrzeb znajdujących się w klubie koni i potrzeb remontowych obiektu.

Spółka MOSiR zobowiązana jest dbać o finanse publiczne

Rzecznik MOSiR Bystrzyca Pan Miłosz Bednarczyk

Spółka MOSiR wobec zwiększajacego się zadłużenia zażądała spłaty długu. Jak poinformował nas jej rzecznik Pan Miłosz Bednarczyk, Klub Jeździecki wielokrotnie był wzywany do spłaty zadłużenia, każdorazowo bezskutecznie. W dniu 27 stycznia 2017 roku LKJ otrzymał wezwanie do opuszczenia terenu wraz z przygotowanym jego planem. Klub nie zastosował się do tego i kontynuuował swoją działalność. Wobec braku regulacji zadłużenia przez LKJ oraz braku spłaty w zakreślonym terminie tj. do dnia 31 maja 2017r. wezwano klub po raz kolejny do opuszczenia terenu oraz poinformowano, że sprawa zostanie skierowana na drogę postępowania sądowego.

W rozmowie z naszą gazetą, rzecznik MOSiR Lublin, Pan Miłosz Bednarczyk podkreślał, iż LKJ wzywany był już do zapłaty zadłużenia wielokrotnie, a od jesieni 2016 roku Klub zobowiązany został do płacenia czynszu w podwójnej wartości, z uwagi na wypowiedzenie umowy najmu. Na pytanie, o możliwą pomoc dla Klubu, MOSiR nie ma sobie nic do zarzucenia. Jak informuje rzecznik, spółka obowiązana jest dbać o finanse publiczne, ergo, dążyć do zwrotu powstałego przez wierzycieli zadłużenia i jak to określa; z punktu widzenia prawa jest „czysta”. Ponadto Klub jest niejako niezależny i kieruje sam swoimi działaniami, mozliwośći negocjacji i spłat zadłużenia już miał i mieć nie będzie.

Kiedy już wiemy, że Ratusz chce odebrać ten teren to może warto zastanowić się jakie ma wobec niego plany? Otóż być może nie powstaną tu bloki lubelskiego dewelopera, jak przypuszcza wielu komentatorów lubelskich for dyskusyjnych, którzy rozumieją, że rozległy i zielony teren, blisko centrum może się wydać do tego łakomym kąskiem. Sprawę tę reguluje Plan Zagospodarowania Doliny Rzeki Bystrzycy, który przewiduje, że powstać tu mają tereny związane z rekraacją konną. Co więc zatem? Jak sugeruje Prezes Klubu, być może powstanie tu tor do wyścigów konnych, który stanie się miejscem spotkań bogatych ludzi – ale to tylko przypuszczenia.

Obecna forma obiektu Lubelskiego Klubu Jeździeckiego jest otwarta. Na jego terenie spotkać możemy kucyki, kozy, konie pod jazdę oraz te, które do niej służyć już nie mogą, a mają tu zapewnioną dożywotnią emeryturę. Co zatem się z nimi stanie – zapytaliśmy? To już sprawa Pani Moniki Kozickiej Gradziuk, usłyszeliśmy od rzecznika MOSiR Bystrzyca.

Epilog

Obiekt, na którym znajduje się LKJ jest potrzebny mieszkańcom, stanowi oazę spokoju w szybko rozrastającym się centrum, a korzystają z niego niemal wszyscy mieszkańcy miasta, biorąc pod uwagę jego ogólną dostępność. Każdy tu może przyjść, usiąść, popatrzeć na konie, każdy może skorzystać z lekcji jazdy konnej. Gdy zniknie, nikt nie da gwarancji, że będzie tak jak do tej pory.

Pani Monika Kozicka Gradziuk wielokrotnie prosiła Prezydenta Krzysztofa Żuka o spotkanie w sprawie przyszłości klubu, ostatecznie zwróciła się o to pisemnie, jednak żaden termin nie został wyznaczony, do spotkania nie doszło, a z sekratariatu słyszała tylko, że „Pan Prezydent nie wyznaczył żadnego terminu”.

  

Podobał Ci się artykuł?
1010

Pomóż nam tworzyć następne. Dzięki Twojej pomocy Lublin może być Jawny!

Idea Bank
34 1950 0001 2006 0330 1807 0002

Czytaj również

Zobacz wszystkie

Prezydent uwzględnił w projekcie budżetu mniej niż 1,5% wniosków przegłosowanych przez komisje rady miasta

3,8 mln zł to suma wniosków, które uwzględnił prezydent Lublina w projekcie przyszłorocznego budżetu. Komisje rady miasta apelowały o wnioski na 269 mln zł. Prezydent było mało przychylny dla wniosków przegłosowanych przez poszczególne komisje rady miasta.…
czytaj dalej

Będą zmiany w Zarządzie Dróg i Mostów?

Wojewódzki Sąd Administracyjny stwierdził niezgodność z prawem uchwały Rady Miasta Lublin powołującej Zarząd Dróg i Mostów w Lublinie. Sąd uznał, że ZDiM nie może realizować zadań związanych z oznakowaniem lubelskich ulic. (więcej…)
czytaj dalej

Mamy Komitet Rewitalizacji

30 listopada Prezydent powołał Komitet Rewitalizacji. W miejsce 20 osobowego zespołu powołano tylko 14 osób. W Komitecie zabrakło m.in. przedstawicieli biznesu czy właścicieli nieruchomości. Nie było chętnych czy nikt nie wiedział? (więcej…)
czytaj dalej

Co znajdzie się w projekcie budżetu miasta na 2019 rok? Dziś decyzja

Dzisiaj o godz. 15 rozpocznie się posiedzenie komisji budżetowo-ekonomicznej rady miasta, na któym prezydent Żuk przedstawi swoje stanowisko w sprawie wniosków do budżetu przyjętych przez radnych. Posiedzenie nie będzie transmitowane. Wnioski radnych Wnioski (a raczej prośby)…
czytaj dalej