Gazeta.JawnyLublin.pl

NA STRAŻY MIASTA

Miało być zielono, a jest blachoza na Botaniku























Wspieram Jawny Lublin:
PLN
Fot. Krzysztof Wiejak

W tej sprawie padły zarzuty o niegospodarność, niejasne powiązania personalne, a także oskarżenia o manipulacje i paszkwilanctwo. Wojenka toczy się na wyższych szczeblach, a doły, czyli mieszkańcy – zamiast zielonego skweru mają płot. I nie wiadomo, jak długo będą go jeszcze „podziwiać” z okien.

Jeszcze niedawno przez zielony plac można było swobodnie przejść na skróty albo wyjść z psem. Od kilkunastu dni pokaźny skwer w centrum osiedla Botanik (przez niektórych, z uwagi na gęstość zabudowy i niepochamowane apetyty deweloperów, zwanego złośliwie „Betonikiem”), odgradza od ulicy wysoki parkan: z modnej w branży blachy falistej. To typowy element krajobrazu w tym miejscu, bo nieopodal, na górkach czechowskich, podobny, ale znacznie dłuższy płot, ciągnie się setkami metrów. Podobieństwo jest jeszcze jedno: ani za parkanem na Botaniku, ani na górkach nic się nie dzieje: cisza i pustka.

Blok na bloku

Pewnie chce pan zapytać o ten parkan? – nie ma wątpliwości spacerująca z psem Monika Paplińska, mieszkanka bloku przy ul. Relaksowej, gdy przedstawiam się i próbuję zadać pierwsze pytanie. – Dla mnie to jest w ogóle bezprawne, to w ogóle nie powinno tutaj stać. Wie pan, to takie polskie jest, zrobić komuś na złość, a przecież tu nie będzie żadnej budowy, tu od lat miał być pas zieleni.

W mojej ocenie najlepszy byłby teren zielony, dlatego że na tym osiedlu praktycznie takiego miejsca nie ma. Tu jest blok na bloku postawiony, samochód na samochodzie, wyjść nie ma gdzie, więc to jest jedyne sensowne rozwiązanie – to z kolei zdanie pana Artura, mieszkańca ul. Relaksowej, który rozmawia ze mną popychając wózek z dzieckiem. Gdy pytam o płot, jaki był cel jego postawienia, podobnie jak pani Monika nie ma żadnych wątpliwości: – To jest złośliwość zwykła, przecież tu o nic innego nie chodzi.

Miało pójść gładko

Sprawa spornej działki, której właścicielem jest firma z branży deweloperskiej Interbud Construction, wywołała w Lublinie polityczne spięcie. Gdy wydawało się, że wszystko idzie zgodnie z planem Ratusza i miasto zamieni się z deweloperem działkami (za pas zieleni bez prawa do zabudowy przy Relaksowej o powierzchni 80 a Interbud miał dostać m.in. 11-arową parcelę w samym centrum Lublina u zbiegu ul. Ewangelickiej i Jasnej z możliwością postawienia budynku o powierzchni 2000 mkw.), sprawę opisał Dziennik Wschodni, a potem oliwy do ognia dolał senator Jacek Bury (kiedyś KO, teraz związany z ruchem Szymona Hołowni). Poddał w wątpliwość korzyść ekonomiczną dla miasta, twierdząc, że deweloper zyska na zamianie gruntów. Padły oskarżenia o brak gospodarności: – Dlaczego tak atrakcyjna działka (przy Jasnej) nie zostanie sprzedana w przetargu, skoro miasto chce się jej pozbyć? – pytał parlamentarzysta przed sesją, na której radni mieli poprzeć projekt zamiany działek. Jej wartość miasto szacowało na 1-1,2 mln zł, a samą zamianę korzystną ze względu na to, że mieszkańcy os. Botanik dostaliby zielony teren (który zresztą takim jest i miał być). Padły też oskarżenia o powiązania Żuka z prokurentem Interbudu Sylwestrem Bogackim (jest dziekanem na WSEI, gdzie wykłada prezydent Lublina).

Ale po tym, gdy poseł Jan Kanthak (Zjednoczona Prawica) złożył wniosek o zbadanie sprawy przez CBA, prezydent nieoczekiwanie wycofał projekt uchwały z sesji, twierdząc, że zrobił to „w celu umożliwienia zbadania poprawności procedury i wszelkich działań”.

Kurz opadał, wyrósł płot

W połowie października oczom mieszkańców Botanika ukazały się wbetonowane w ziemię drewniane pale, do których w ciągu kilku dni przykręcono arkusze blachy. Teren został ogrodzony, a sprawa zamiany działek przycichła i zginęła z głownego obiegu.

Co zatem zrobić z tym fantem? – Wyjście jest takie, że tę transakcję można „przepuścić przez rynek” i uzyskane w ten sposób pieniądze, a będzie tu z pewnością nadwyżka liczona w setkach tysięcy lub nawet milionach, przeznaczyć na odkupienie terenu od Interbudu – nie ma wątpliwości senator Bury, który nadal popiera swój pomysł przetargu.

Jego zdaniem sekwencja zdarzeń, która nastąpiła po krytyce zamiany działek, wskazuje, że transakcja nie była do końca przygotowana i transparentna. – Szybka reakcja miasta, zdjęcie uchwały z porządku obrad – tak nie zachowuje się ktoś, kto jest pewny swoich racji – ocenia teraz senator.

Parlamentarzysta chce znać „swoją”, a nie ratuszową wartość działki, dlatego zlecił już niezależnemu rzeczoznawcy wycenę nieruchomości przy Jasnej, ale ta na razie nie jest jeszcze gotowa.

A po co płot? – Zrobimy wam na złość, a złość jest wtedy, gdy się coś straci. Miasto nie może być zakładnikiem dewelopera, który w ten sposób chce coś wymusić – dodaje Bury.

To nie wina mieszkańców

Gdy o blaszane ogrodzenie pytamy Tomasza Grodzkiego, prezesa Interbudu, czy to na złość mieszkańcom, czy to forma manifestacji niezadowolenia, odpowiada: – My na złość mieszkańcom tego nie robimy, bo to nie mieszkańcy zablokowali tę transakcję, ale chcemy ich uświadomić, jaki jest stan prawny i że to jest teren prywatny, a nie publiczny. Poza tym działamy tak, by pokazać naszą determinację i ponadto chcemy zabezpieczyć nasz teren przed ewentualnymi zdarzeniami, za które odpowiada właściciel terenu. A  były już zgłoszenia od straży miejskiej, że teren jest niebezpieczny.

Ale i tak nie możecie tu nic wybudować, to po co płot?

– To nie jest tak, że ten teren jest nic niewarty – odpowiada Grodzki. – Wciąż mamy kupca na tę działkę, po 200 złotych za metr, czyli za około 1,6 mln zł za całość, a opowiadanie przez senatora Burego, że parcela przy Jasnej jest warta 8-9 mln złotych, to jest horrendalna bzdura – w głosie prezesa Interbudu słychać irytację.

Bez przełomu

28 października w Ratuszu odbyło się spotkanie, w którym uczestniczyli m.in. prezydent Krzysztof Żuk, prezes Interbudu, mieszkańcy i przedstawiciele rady dzielnicy Sławin. Rozmawiano o sposobie wyjścia z impasu. – To było dobre spotkanie, władze miasta zadeklarowały, że nadal są zainteresowane naszymi gruntami, a każde rozwiązanie, z rozsądną propozycją, jest dla nas interesujące – mówi Grodzki, przyznając jednocześnie: – Zamiana na Jasną praktycznie już nie wchodzi w grę, ale spółka nadal jest zainteresowana miejskimi gruntami, na przykład na Felinie, gdzie prowadzimy inne inwestycje mieszkaniowe.

W pozytywne rozwiązanie sprawy dla mieszkańców wierzy Radosław Osiak, przewodniczący Zarządu Rady Dzielnicy Sławin. – Na wtorkowym (2 listopada) posiedzeniu rady dzielnicy stawili się prawie wszyscy członkowie, 14 na 15 osób, i jednomyślnie przyjęliśmy apel do władz miasta, by gmina pozyskała grunt na osiedlu Botanik.

Czytamy w nim, że pozyskanie tego terenu umożliwi uniknięcie konfliktów z obecnymi właścicielami nieruchomości i kolejnych wniosków zmian na tym terenie (Interbud chciał bydować tu w trybie „lex deweloper”, ale radni, a potem sąd odmawiali wydania zgody).

Brak nowych wieści

Czy Ratusz ma jakieś nowe propozycje rozwiązania kryzysu? Czy rozważa m.in. możliwość wystawienia działki przy Jasnej na przetarg i uzyskane w ten sposób pieniądze przeznaczyć na odkupienie zielonego terenu przy Relaksowej? Konkretów na razie brak: – Na chwilę obecną, w wyniku dotychczasowych odbytych rozmów, nie zapadły jeszcze wiążące decyzje. Szczegółowe kwestie w tej sprawie będą przedmiotem dalszych, kolejnych spotkań miasta z właścicielem terenu. Aktualnie nie ma nowych uzgodnień i nie wpłynęły w tej sprawie żadne nowe wnioski – odpowiada Katarzyna Duma, rzeczniczka prasowa prezydenta.



Podobał Ci się artykuł? Cenisz niezależne dziennikarstwo?

Wpłać teraz:


34 1950 0001 2006 0330 1807 0002

Fundacja Wolności, ul. Krakowskie Przedmieście 13/5A, 20-002 Lublin

Podobał Ci się artykuł?
1010

Pomóż nam tworzyć następne. Dzięki Twojej pomocy Lublin może być Jawny!

Idea Bank
34 1950 0001 2006 0330 1807 0002

Czytaj również

Zobacz wszystkie

Lublin 2030: zieleń wygrała z drogami

W trakcie debaty dot. zieleni i zrównoważonej urbanistyki najwięcej emocji wzbudziło nawiązanie do studium Lublina. Paneliści rozmawiali o zieleni i przyszłym zagospodarowaniu Lublina. Wśród poruszonych tematów zabrakło m.in. rozmów dot. 1/5 corocznego budżetu miasta, czyli dróg…
czytaj dalej

Lublin wciąż się wyludnia

W ciągu pięciu lat z ksiąg meldunkowych lubelskiego urzędu miasta ubyło prawie dziewięć tysięcy osób. Pandemia koronawirusa tylko przyspieszyła proces wyludniania się naszego miasta. Tylko do października tego roku bilans meldunkowy wynosi prawie dwa i pół…
czytaj dalej

Przychodzi agent CBA do prezydenta

Gdzie lubelscy przedsiębiorcy z branży architektoniczno-deweloperskiej spotykali się z agentem CBA udającym biznesmena zainteresowanego wybudowaniem pierwszego w mieście drapacza chmur? Kto mógł wejść „z ulicy” do prezydenta Lublina? Jak wyglądało spotkanie biznesmenów i agenta z Krzysztofem…
czytaj dalej

Dodaj komentarz